Nagrodzone teksty

I Miejsce - Martlawyer

Tunele jeszcze nigdy nie były tak nieprzewidywalne. Artem i Ulman wracali z powierzchni. Na szarym sklepieniu widać już było ostatnie promienie słońca. Nadciągała burza.

- Musimy wracać. Zdołaliśmy dziś przeszukać teren, ile się dało. Kończą się nam filtry, a poza tym nie chcesz chyba być przesiąknięty żółtą mazią, co? Powiedział Ulman.

- Oddałbym wiele, aby poczuć prawdziwy, naturalny deszcz. Odparł Artem.

- Teraz metro jest Twoim domem, Artem. Ale kiedyś przyjdzie czas, że wyjdziesz na dobre z mroku i będziesz wchłaniał świeże, czyste powietrze.

Jednak szef nie będzie na nas czekał. Wracajmy na Ryską.

Droga do domu prowadziła przez szlak, który Artem zwykł się doskonale nauczyć, jeszcze w czasie pobytu na Aleksiejewskiej, gdzie ćwiczył palcem na mapie najkrótszą drogę do Polis. Jednak Ulman nalegał, aby wybrać szybsze połączenie, na co przystał Artem. Podążając nieznanym tunelem, dotarli do stacji, która na mapie widniała jako Turgieniewska. Rangerzy, badając nową stację, zostali natychmiast zainteresowani wyraźnym i mocnym światłem dobiegającym spod gruzowiska. Odkopali skrzynię z nieznaną zawartością, po czym udali się na Ryską.

- Już myślałem, że słowa Burbona o „zielonych anomaliach” nie są warte jakiejkolwiek uwagi. A tu się okazuje, że jego ulubione zajęcie przyniosło pożytek dla nas – odparłem z uśmiechem. Z tego co widzę, dostarczyliście pokaźny pakiet techniki, który sądząc po znaku na obudowie może przyczynić się do początku nowej ery całego Metra. Wygląda mi to na układy graficzne dużej mocy, które jesteśmy w stanie mądrze wykorzystać. Potrzebujemy pomocy specjalistów, dlatego udaję się do Polis.

Młynarz będzie wiedział, co zrobić.

Dojeżdżając do serca Metra, wiedzieliśmy, że tutejsi ludzie to skarbnice przechowujące ostatnie resztki wiedzy nieprzerwanej cywilizacji. W dokumentach zdobytych w Bibliotece znaleźliśmy informacje dotyczące ostatnich, przed wybuchem wojny, osiągnięć technologicznych. Okazuje się, że urządzenia znalezione przez Rangerów są w pełni kompatybilne ze sprzętem zgromadzonym w D6. Dzięki temu, możliwe będzie zastosowanie układów GPU Tesla, które wykorzystane zostaną do akceleracji danych wszystkich systemów obliczeniowych.

Nie jesteśmy jednak sami. Ponoć Linia Czerwona opracowuje podobne układy, które zapewne mają posłużyć im rewolucyjnym zamiarom. Widzieliśmy, do czego byli zdolni na Oktiabrskiej.

Za główny cel obierzemy stworzenie niezależnego systemu atmosferycznego w całym Metrze. Przy zastosowaniu tak duzej mocy obliczeniowej układów graficznych, będzie możliwe wyposażenie tuneli w procesory atmosferyczne, które przyczynią się do oczyszczenia i filtrowania powietrza. Karty, jako detektory będą odpowiedzialne za szybkie wyszukiwanie obszarów radioaktywnych, zastępując wysłużony już licznik Geigera. Do ich zadań będzie także należeć interpretacja danych atmosferycznych, stworzona przez wydajną architekturę opartą na zaawansowanych algorytmach. Układy graficzne wreszcie będą przeprowadzać analizę płynów oraz struktury promieniowania.

Wykorzystamy je do opracowania środowiska CUDA i OpenGL, które będą odpowiadały za wydajność w czasie rzeczywistym. Jeśli technologia się sprawdzi, rozważymy zastosowanie jej na powierzchni, a wtedy być może przywrócimy to, co zostało stracone.

Powrócimy na powierzchnię. Przestaniemy się chować jak szczury. Wzniesiemy się z powrotem do nieba, a w metrze będą jeździc szybkie, srebrne pociągi. Czy słowa Młynarza okażą się prawdą – przyszłość pokaże.

Serdecznie gratulujemy wygranej!

II Miejsce - goro

2 godziny temu byli u mnie moi zwiadowcy. Znaleźli jakąś zakurzoną skrzynię zamkniętą na kłódkę. Zbadali czy nie jest napromieniowana i nie otwierając jej, przynieśli do mnie. Przeciąłem tą zardzewiałą i przestarzałą kłódkę bez problemów. W środku znalazłem coś dziwnego. Zachowane w nienaruszonym stanie, świecące karty z logiem nVidia. Pamiętam ich. Sam miałem kartę „zielonych”, jak ich się kiedyś określało. Tylko co z tym teraz zrobić ? Skrzynia jest pełna tych kart. Na oko – będzie z dwa tysiące. Więcej niż posiadamy wojskowych naboi w skarbcu. Może warto wykorzystać je jako środek płatniczy ? Szkoda marnować naboje, które mogą nam uratować życie. Tylko jak nadać tym kartom wartość ? W naszej stacji, to nie problem, bo możemy narzucić ludziom. Im to pewnie bez różnicy. Tylko co z kupcami ? I gośćmi z innych stacji ? Nie wyprodukujemy już tych kart. Czyli są limitowane. Tak jak naboje. Jednak nie mamy ich tylu, żeby wprowadzić je jako oficjalny środek płatniczy w całym metrze. Choć gdyby udało się porozumieć z innymi stacjami i wprowadzić je jako dodatkowy środek o wysokiej wartości ? Na przykład jeden kupon to 10 naboi wojskowych ? Jeśli przystaliby na propozycję, to można im je sprzedać po preferencyjne stawce. Bo kto da mi tysiąc naboi za sto kart ? Tylko szaleniec. Może stosunek jedna karta – cztery naboje ? Kiedyś zrobili tak w Polsce, jak euro przyjmowali. Do tego – kartami nie da się strzelać. Wojskowymi nabojami jak najbardziej. Ale strzelać pieniędzmi, żeby się ratować ? Taki nabój po wystrzeleniu staje się bezwartościowy. Więc byłoby to na plus – jeśli któregoś stalkera zaskoczą potwory w tunelach mógłby strzelać nawet tymi wojskowymi nabojami i nie równałoby się to stratą całego majątku. Po prostu miałby owe karty nVidii ( roboczo tak je nazwałem – całkiem chwytliwa nazwa ), za które mógłby kupić 10 takich naboi. A ile można za to kupić zwykłej amunicji. Ułatwiłoby to życie wszystkim. Moglibyśmy też użyć tych kart w rozliczeniach między stacjami. Nie trzeba wtedy tyle ze sobą dźwigać i robić takiej obstawy przed bandytami. Choć z drugiej strony może warto je wykorzystać jako akcje albo obligacje? To szansa dla nas, żebyśmy stali się centrum finansowym centrum metra. Sprzedamy je innym stacjom, co da nam dodatkowe fundusze na rozwój i poprawę sytuacji stacji. Choć pomysł z obligacjami jest ryzykowny. Co jeśli nie będziemy mieli odpowiednich funduszy na wykupienie ich ? Lub gdy stacje zaczną sprzedawać zobowiązania między sobą ? Nie, to jednak nie jest dobry pomysł. Naziści, komuniści, stalkerzy – trzy frakcje, które się nie lubią. Co stałoby się w momencie, gdyby któraś nie spłaciła obligacji ? Mogłoby to doprowadzić do wojny. A jedna była już blisko. To może bank centralny ? Umówić się co do wartości jednej karty i pożyczać na procent. Tylko jak skłonić inne stacje do zaakceptowania tego ? Umieścić we władzach ? Ryzykowne, bardzo ryzykowne. Spróbuję jednak pierwszej opcji. Uznać karty nVidii jako oficjalny środek płatniczy o wysokim nominale. Nie dość,że brakowało takiego ( kto chciałby tachać ze sobą sto naboi wojskowych jak można dziesięć kart ? ), to jeszcze owe karty prezentują się naprawdę ekskluzywnie. Pozostaje więc pytanie – jak nakłonić pozostałe stacje, do zaakceptowania kart jako oficjalnego środka ? Może zamiast kursu wymiany, w ramach „promocji” wymienić karty 1 do 1 z nabojami ? Tylko ile kart wymienić? Stacja, stacja jest najważniejsza. Muszę o nią dbać. To mój obowiązek jako naczelnika. Muszę się z tym przespać.

Naczelnik Polengrad

Dawid Schulz

II Miejsce - b3b3ch

Czerwona lampka telefonu zamrugała. Posterunek południowy. „Znowu się bumelantom żarcików zachciało” – pomyślałem. Najspokojniejszy odcinek od Szczukińskiej do Tagańskiej. Nie dziwota, że chłopaki dzwonią po prośbie: „Siemonie, wyślij troszkę czegoś na rozgrzewkę, herbatki albo coś mocniejszego?”.

– Południowy, czego chcecie? Żadnej herbaty, jeszcze mi zaszczacie posterunek!

– Wrócili zwiadowcy z Dubrowki. Tachają jakieś kartony, chyba alkohol, napis „enwódia”, czy coś takiego. To jak?

– Zrobimy zebranie na peronie i zastanowimy się, co dalej.

„Zebrali pewnie jakiś złom”. Nie chciałem opuszczać ciepłego gabinetu, ale obowiązki wzywały.

Zszedłem na peron. Zgromadzili się chyba wszyscy mieszkańcy.

– To nie wóda, tu jest napisane „nVidia”, niemoto! Czytać nie umiesz?

– Rzeczywiście, ale cóż poradzić, spragnionemu chleb na myśli, czy jakoś tak…

– Nie tłumacz się. Co to jest? Ma ktoś pojęcie? – rzuciłem do zebranych. Usłyszałem cichy chichot.

– Jakie karty? Przecież w pokerka tym nie pograsz, pasjansa nie ułożysz. Co, graficzne? Idź w cholerę z tymi swoimi mongolskimi teoriami. Powiedz naczelnikowi, pewnie cię wyśmieje. Albo wsadzi do paki i będzie spokój.

Kostia. Konstruował różne wynalazki o sobie wiadomym przeznaczeniu, które najczęściej nie działały. Raz to nawet zrobił zwarcie i trzeba było gonić po techników.

– Dajcie go tu. Wiesz, co to jest?

– No pewnie - karta graficzna. I to nie byle jaka – GeForce GTX.

– Że jak?

– Byłem kiedyś informatykiem.

– No dobra. Weźcie drezynę, zawieźcie to do Polis, może coś wykombinują. Jak nie, opchnijcie.

– Siemionie, mógłbym wziąć jedną?

– Bierz.

Poleciał do siebie, ściskając pudełko. A co tam, niech sobie majsterkuje, najwyżej prądu kilka dni nie będzie.

Ekipa wyprawiająca się do Polis przygotowała sprzęt. Silnik drezyny zaterkotał i pojechała w ciemność. Wróciłem do gabinetu, rozsiadłem się w fotelu i zasnąłem.

Obudziło mnie pukanie.

– Siemionie, pozwól za mną – rzekł tajemniczo Kostia.

Wyciągnął mnie na peron, gdzie stało biurko. Na nim – jak matkę kocham – komputer. Wysłużony monitor, wyszczerbiona klawiatura, wielkie blaszane pudło, plątanina kabli. Na ekranie obracało się zielone oko, pod nim napis nVidia. Kostia wcisnął jeden z guzików i ujrzałem zdjęcie – Chram Chrystusa Zbawiciela. Plac Czerwony. Moskwa. Sprzed Katastrofy. Dzieci patrzyły oniemiałe. „To tak kiedyś wyglądała powierzchnia?”.

Strażnicy z posterunku południowego nerwowo patrzyli w stronę peronu. Minęło pół godziny, a zmienników nie widać. Dima, dowódca zmiany, nakazał wymarsz. „Ile można czekać, mam to gdzieś”. Wychodząc z tunelu oniemieli. Stacja pogrążona była w półmroku, wszyscy stłoczyli się wokół biurka, na którym stał komputer. Na ekranie co chwila zmieniały się obrazki. Dima zauważył zmienników. Nie dziwota, że się nie pojawili. Tyle kolorów. Wszyscy byli tak zaabsorbowani magiczną projekcją, że nikt nie zauważył cieni przemykających po ścianie…

Minęło kilka dni. W Polis stwierdzili, że podzespoły przydadzą się do stworzenia cyfrowego archiwum o czasach sprzed Apokalipsy. Drezyna wtaczała się na stację. „Jak tu spokojnie” stwierdził Retkin, dowódca wyprawy. Zbliżyli się do posterunku, ale nikt nie włączył reflektora, nie spytał się „kto tam?”. Przeładowali broń.

– Chłopaki, wypad z drezyny! Szyk bojowy!

Oświetlili posadzkę. Wszędzie zaschnięta krew. Retkin świecił latarką po ciałach – byli tam wszyscy, z uśmiechem na twarzach. Makabra. Podniósł wzrok na monitor. Jarzyło się na nim zielone oko nVidii, niemy świadek rzezi na peronie.

III Miejsce - Filip Chruściel

Słońce powoli turlało się w dół po niebie, ku swojemu schronieniu gdzieś tam, poniżej linii drzew rosnących wzdłuż rzeki Moskwy. Wydawać by się mogło że targane mocnym zachodnim wiatrem gałęzie, machają mu na pożegnanie milionami zielonych chusteczek. Wszyscy niedzielni spacerowicze zaczęli udawać się do swoich mniej lub bardziej przytulnych mieszkań zostawiając nie przyjazny wicher za szczelnymi oknami. Misza stał samotnie odprowadzając wzrokiem ostatni promyk słońca. Czuł się dziwnie, tyle razy spacerował tą alejką, tyle razy widział potężne kasztanowce, majestatyczne dęby i smukłe brzozy na drugim brzegu rzeki, ale nie mógł się pozbyć wrażenia że wyglądają jakoś inaczej. Dostrzegał niezwykłe piękno ukryte w pokrytych chropowatą skórą pniach i rozłożystych koronach. A jakaż w nich była różnorodność! Jak mógł być tak ślepy i nie dostrzec tego wcześniej. Wielobarwność wczesnojesiennych liści nawet w wieczornym półmroku po prostu go oszołomiła. Wiatr który odstraszył wszystkich dookoła jemu wydał się niczym dotyk ukochanej. Sylwia… gdy tylko o niej pomyślał, zdał sobie sprawę że musi się z nią jak najszybciej spotkać, powiedzieć że jest dla niej a ona dla niego. To przecież było takie oczywiste, dopiero teraz naprawdę poczuł jakby bielmo spełzło z jego oczu. Rzucił się biegiem w stronę jej mieszkania. W sekundę pokonał schody. Zapukał, usłyszał ciche kroki po drugiej stronie. Drzwi otworzyły się szeroko a po drugiej stronie stała Ona i z rozbrajającym uśmiechem powiedziała…

- Misza! Misza! Prędko wstawaj, wrócili.

Skrzywił się na dźwięk męskiego głosu, ale bez ociągania zerwał się z pryczy i wybiegł z namiotu na peron, który bezlitośnie rozwiał senne mary. Otarł łzę i starał się skupić na czymś innym. A miał na czym. Oddział wrócił w pełnym składzie, ale czterech było poważnie rannych. Kev na szczęście był cały. Dotrzymał słowa. Nie bacząc na konwenanse mocno objął chłopaka ale zaraz się zdystansował i odsunął. Naczelnik stacji nie może tak faworyzować jednego ze swoich żołnierzy nawet jeśli kochał go jak syna.

- Znaleźliśmy coś…- zająknął się Kev- dziwnego…

Wyciągnął z torby dziwną płytkę będącą jakby jednym układem scalonym. Jedynym widniejącym na niej słowem było Nvidia.

- Było dokładnie tam gdzie mistrz przepowiedział.

Mistrz, psia jego mać pomyślał Misza. Zabrał od niego tę kartę i udał się do szamana. Do tego momentu nie wierzył zupełnie w przepowiednie tego przeżartego kwasem durnia, jednak wiedział że nie uda mu się podważyć jego zdania. Szaman był tu przed nim i wszyscy otaczali go szacunkiem i bali się bardziej niż monstrów wypełzających z południowych tuneli. Choć to przecież dzięki jego rewolucyjnemu pomysłowi elektrowni napędzanej przez setki wytresowanych szczurów stacja z oazy wygnańców stała tętniącym niczym samo Polis miejscem gdzie dom znalazło wiele rodzin i z każdym dniem widoki na przyszłość były lepsze. Ale to przeszłość nie dawała mu spokoju, idąc spokojnym krokiem między rzędami wojskowych namiotów poustawianych niczym prymitywne osiedla, znów zaczął rozpamiętywać sen ale tym razem powstrzymał się od płaczu. Wszedł do namiotu szamana zderzając się ze ścianą dymu. Ten oczywiście już na niego czekał, palcem wskazując poduchę na podłodze.

- Czterech ludzi jest poważnie rannych przez twoje…

Ale on go nie słuchał, nałożył mu tylko na głowę dziwaczny hełm w którym nic nie widział. Poczuł jak zabiera z jego ręki dziwna kartę i wsuwa ją gdzieś w to urządzenie. Wtem nagle zobaczył słońce zachodzące nad drzewami, a po policzkach zaczęły płynąć łzy szczęścia.

III Miejsce - vojak_2

Krzyki. Słyszę ... krzyki. Z każdej strony. Dzieci, kobiet, mężczyzn, swoje? Z trudnością otwieram oczy z letargu, spoglądam na nadłamany kieliszek na stole o trzech pozbijanych nogach. Pusty. Cholera. Siedzę tak bezwładnie, ręce mi ciążą. Z wysiłkiem głowa krąży w koło jak po orbicie. Mrok, ...4 ściany i 2 żarówki, które z jeszcze większym wysiłkiem oświetlają pokój. Mój ... pokój, naczelnika. Jak to poważnie brzmi, aż się uśmiałem. Wszystko mnie swędzi, muszę zgolić tą cholerną brodę. Jutro. Chcąc przetrzeźwieć biorę głęboki oddech, i ... czuję jedynie gęste lepkie powietrze - zewsząd. Ludziom brakuje świeżego powietrza. Mi brakuje świeżego powietrza.

... krzyki. Tym razem wyraźne. Pukanie. W mojej głowie? Nie. Do drzwi. Wejść - wrzeszczę, jakby ostatnim tchnieniem. Wchodzi zwiadowca, albo dwóch. Nie widzę wyraźnie. Przecieram oczy tak mocno, że czuję jak robią się czerwone. Chyba, coś mówi. Nie rozumiem? Wstaję. Chwiejnym krokiem idę pod ścianę gdzie stoi miska pełna wody. Klękam jak do spowiedzi i nurkuję. Czuję jak uchodzi ze mnie powietrze a chłód przeszywa mi głowę na wskroś. Z impetem wyciągam głowę i łapie powietrze tak bezradnie, że na moment tracę świadomość. Dochodzi do mnie, że znowu się uchlałem. Oparty plecami o ścianę, pozwalam reszcie wody spłynąć z mojej twarzy. Słyszę teraz głośno i wyraźnie. Znaleźliśmy, naczelniku. Karty, te z logiem w sekcji X. Jak grom z jasnego nieba piorun przeszywa moje ciało aż dostaje gęsiej skórki. Nvidia - szepce.

Przeczesując brudnymi palcami swoje tłuste włosy pędzę na hangar. Zwołać inżynierów mówię chełpliwie po drodze. Stojąc nad stołem przyglądamy się cennemu znalezisku. Cisza, głucha cisza. Krótka wymiana spojrzeń. Słyszę: co zrobimy z kartami? Głowa pęka, ledwie utrzymuje ciało w pionie, susza na języku a mimo to słowa same wychodzą na głos, jedno po drugim. My ... jesteśmy jednym z najmniejszych i najbiedniejszych stacji w całej wschodniej Moskwie. Nawet bandyci nie zapuszczają się w nasze rejony, wiedzą, że nic tu nie ma. Ale ... nie wiedzą, że w tej części leży laboratorium, wyposażone w ostatniej generacji komputer Łomonosow. Tak, to jest nasza szansa! Tylko czego potrzeba naszym ludziom? Głód, zaraza, zmiechy ... wolność, tyle tego a głowa boli tak nieznośnie.

Zarządzam spotkanie na jutro. Po tych słowach znikam idąc szarymi korytarzami, prosto do łóżka. Jak długi padam niczym kłoda. Sufit wiruje. Wyciągam rękę przed siebie chcąc cos złapać. Sen nadchodzi szybko. Spadam! Wrzeszczę ile sił w płucach. Zrywam się zlany potem. Uf, to tylko zły sen. Zły sen. 10.00 - mam czas. Wymyty i ogolony idę na spotkanie. Poważne miny każdego nie zwiastują miłej rozmowy. Siadamy. Cel jest jeden: w maksymalny sposób wykorzystać karty - zaczynam. Jak wszyscy wiemy, generatory i komputer są sprawne, ale nie mają dość mocy obliczeniowej do działania. Tu wchodzą nasze karty od Nvidia.

Za pomocą obrazów 3D i renderowania grafiki, powstałe hologramy umieścimy w niższych poziomach, gdzie wprowadzimy zmiechy w obłęd i odejdą. W razie ich powrotu rozstawimy projektory na końcach tuneli, co będzie je skutecznie odstraszać. Mając dostęp do czystej wody i wszystkich generatorów przeniesiemy ludzi na niższe kompleksy. Zrobimy podkopy do nieskażonej ziemi, przygotujemy pola uprawne. Wykorzystamy wszystko co jest w całej podziemnej utopii. Będziemy samowystarczalni! Skoro nie można żyć normalnie na zewnątrz i tu, stworzymy życie głęboko pod ziemią. Damy ludziom lepsze, wygodniejsze życie, gdzie człowiek nie musi walczyć ze szczurem o kawałek miejsca.

III Miejsce - Grzegorz Miąsek

Zanim drżącymi z podniecenia dłońmi otworzył skrzynię, Arkady patrzył na nią jakąś godzinę. Na szczęście nikt nie mógł go widzieć. Jego obowiązkiem jest zachowanie spokoju w każdej sytuacji. Jest naczelnikiem stacji. Ludzie na niego liczą. A teraz mieszankę obaw i ekscytacji wywołało znalezisko, jakich już wiele dokonano w niezbadanych wcześniej tunelach. Tym razem w niepozornym pudle ukrywa się - być może - klucz do zmiany losu całego metra. Pod wiekiem leżało w idealnym porządku kilkanaście czarno-zielonych pudełek. Na każdym napis: Geforce gtx 780. "Oby działały" szepnął do siebie.

Arkady był jednym z mieszkańców metra z pierwszego pokolenia. Jednym z tych, którzy pamiętali życie na powierzchni. I choć dawno porzucił nadzieję na jej ponowne zasiedlenie, to odzyskanie choć niewielkiej części utraconego w dniu wystrzelenia rakiet dorobku ludzkości stało się jego największym pragnieniem. Dlatego 20 lat temu, kiedy został naczelnikiem stacji, kazał swoim ludziom poszukiwać wszelkich przedmiotów, które mogą zawierać wiedzę naukową. W czasach powszechnych analfabetyzmu i niedoborów kradli książki i nośniki pamięci z innych stacji i szukali ich w opuszczonych korytarzach. Płacili za nie Hanzie kwoty, których sami handlarze nie spodziewali się uzyskać. Niektórzy sugerowali, że naczelnik oszalał, ale usprawnienia, jakie wprowadzono na stacji, dzięki zdobytym danym, szybko ich uciszyły. Potencjalnie największym skarbem, wartym więcej niż wszyscy mityczni naukowcy z Uniwersytetu, była jednak znaleziona 7 lat wcześniej w sparciałej, przeżartej grzybem torbie encyklopedia Britannica na płytach DVD. Potrzebny był "tylko" komputer do jej odczytania. System kontroli metra używał ich kiedyś sporo. Udało się więc zmontować niemal sprawny egzemplarz. Do dziś brakowało jedynie karty graficznej.

Arkady w skupieniu otworzył pierwsze ze znalezionych pudełek. Zawartość zabezpieczona hermetyczną folią wyglądała na nienaruszoną. Niestety pierwsze 3 sztuki okazały się wadliwe. Dopiero po podłączeniu czwartej ekran wyświetlił ciągi białych znaków, a poten rozbłysł znajomym Arkademu, choć nie widzianym od dekad błękitem. "Boże mój, działa" niemal krzyknął, a jego umysł ogarnęła euforia. Wkładał do napędu kolejne płyty encyklopedii i kopiował ich zawartość na dysk komputera. W międzyczasie zaczął przeglądać istniejące katalogi.

Jego uwagę przykuł jeden, zawierający prywatną biblioteczkę jakiegoś dawno zmarłego dyspozytora. Wśród pdf-ów Arkady znalazł tytuł "Metro 2033". Zaintrygowany zaczął czytać. I czytał tak godzinami. Czytał, a z każdym rozdziałem rosło jego przerażenie. Wszystko pasowało. Daty. Miejsca. Imiona bohaterów. Książka wyglądała niemal jak pamiętnik słynnego Artema z WOGN-u. Tyle, że powstała jeszcze przed wojną. Ktoś - jakiś Głuchowski - wszystko przewidział. Wiedział co się wydarzy. Ale nie chciał, czy też nie był w stanie tego powstrzymać. Głowice nie musiały zredukować dumnej cywilizacji do stada kretów gnieżdżących się pod ziemią. Gdyby decydenci przeczytali to, co teraz Arkady, być może nie odważyliby się nacisnąć czerwonych guzików. Jego dzieci mogłyby grać w piłkę, czując na skórze ciepło słońca.

Machinalnie przeniósł ikonę książki do kosza. "Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Mam encyklopedię. Mam wiedzę aby metro się rozwijało i stało się lepszym miejscem do życia." pocieszał się, choć w piersi poczuł ciężar, który miał nie opuścić go już do końca życia.

Dziękujemy za wszystkie nadesłane prace konkursowe i gratulujemy zwycięzcom!

Metro: Last Light na PC

Metro: Last Light to najnowsza odsłona post-apokaliptycznej gry akcji, powstałej na motywach serii powieści Dimitrija Głuchowskiego.

Uzbrój się w kartę graficzną GeForce® GTX 660 lub wyższy model, zdobądź grę Metro: Last Light® za darmo!

Regulamin

Postanowienia ogólne

1. Organizatorem konkursu jest GRY-OnLine S.A. ul. Gabrieli Zapolskiej 16A, 30-126 Kraków KRS: Sąd rej. Kraków–Śródmieście XI Wydz. Gos. KRS nr 0000294732, NIP: 677-21-54-611, kapitał akcyjny 700 000 PLN (opłacony w całości).

zobacz cały regulamin konkursu